Jak wyżej napisałem to co poniżej napiszę jest obserwacją, ponieważ jest zbyt wcześnie na oceny, czy ostateczne wnioski. Tym bardziej niedoskonałe, że zajmuję się pszczołami dopiero od 2015 r. a moja pasieka liczy tylko 30 pni.
W lipcu 2018 zakupiłem u Wojciecha Pelczara 2 matki unasiennione linii AGA 3. Hodowca prosił mnie o uwagi i obserwację dotyczące jego pszczoły. Ponieważ pszczoły są teraz po pierwszym oblocie (piszę ten tekst 17 lutego 2019) czas spełnić prośbę i przy okazji napisać artykuł.
Od początku mojego pszczelarzenia miałem w pasiece pszczoły z Brześcia linie AB i TB i głównie one stanowią punkt odniesienia. Są to podobne pszczoły z tym, że AB szybciej rozwijają się na wiosnę – dlatego jeśli będę brał matki z tego źródła to będzie to AB, gdyż mam głównie pożytki wczesne. Niektóre matki z tych pszczół dawały rodziny rojliwe, inne nie. W latach 2016 i 2017 dużo pszczół poszło mi na drzewo, choć na pewno częściowo byłem temu sam winny z powodu małego doświadczenia. Pszczoły z tych linii są najbardziej kąśliwe w całej pasiece, choć w idealnych warunkach da się przy nich pracować w krótkim rękawku i bez dymu.
W drugim roku moich przygód z pszczołami w pasiece pojawiły się Elgony (1 matka jednodniówka z „Górskich Miodów”). Była to bardzo silna rodzina i mimo trzymania jej ciasno w rodni na 10 ramkach wielkopolskich w ogóle się nie roiła, pszczoły same wymieniły matkę w zaszłym roku. Były bardzo łagodne i mało pracochłonne. Na rzepaku dobrze się sprawowały, szybko zapełniając plastry. Jednak latem kiedy pszczoły z Brześcia miały trochę miodu towarowego Elgony musiałem ratować przed śmiercią głodową. Ta pszczoła w moich warunkach, pomimo swych wielkich zalet nie sprawdziła się. Na przykładzie pszczół z Brześcia i Elgonów przekonałem się jak bardzo linie pszczół mogą się różnić między sobą i postanowiłem poszukać swojej idealnej pszczoły. W kolejnym roku pojawiły się dwa odkłady z dwoma różnymi Buckfastami – niestety nie pamiętam nazw ich linii. Dobrze się sprawdziły w pasiece, dawały silne rodziny, dobrze zimowały, przynosiły dużo miodu. Jedna z nich używa olbrzymich ilości kitu, zdarzało się przy wyciąganiu ramek uszkodzić je – tak były mocno zaklajstrowane. Ta sama linia też lubiła zaglądać do innych uli – co łatwo poznawałem gdyż była bardzo żółta. Niestety też miała skłonność do rojenia (rodnia na 10 ramkach dadanta).
Po licznych rozważaniach w zeszły roku zrobiłem okłady – trafiły do nich:
• 3 matki jednodniówki linii Asta z Kocierzowa – przyjęła się jedna,
• 10 matek jednodniówek włoszek z Pasieki Cegiełko – przejęło się 8.
Do 3 odkładów, które straciły matki podałem matki jednodniówki linii AB, a do jednego Primorską od Michała Lewandowskiego.
W drugiej połowie lipca jedna z matek AB w odkładzie „garbato” czerwiła i postanowiłem ją wymienić . Po 20 lipca trafiła tam jedna z dwóch naturalnie unasiennionych matek AGA 3 od Wojciecha Pelczara. Druga miała zastąpić matkę w silnym pniu, który choć silny (chyba była to linia TB) i łagodny dochodził do siły późno – długo po przekwitnięciu rzepaku. Miała, ponieważ matki mimo licznych poszukiwań w nim nie znalazłem. Zaryzykowałem i pomimo późnej pory zrobiłem odkład z tej rodziny i tam podałem drugą matkę. Obie się przyjęły.
Ostatecznie AGI 3 trafiły do dwóch najsłabszych (można powiedzieć lichych) odkładów w zeszłym roku. Pomimo tego, tak intensywnie czerwiły, że pierwsza z opisanych dogoniła w październiku liczebnością pozostałe rodzinki, a druga stała się na tyle silną, że postanowiłem ją nie łączyć na zimę z macierzakiem (tak pierwotnie zamierzałem) i zazimować samodzielnie. Pszczoły te są bardzo łagodne, łagodniejsze nawet od niektórych moich włoszek. W gniazdach miały bardzo czysto, najmniej ze wszystkich moich rodzin używały kitu (ta cecha jest przeze mnie bardzo pożądana), najmniej porobiły też mostków międzyramkowych i „nadbudów” nad ramkami.
Co do pozostałych matek:
Asta – zaskoczyła mnie intensywnością czerwienia, które nie odbiegało od włoszek. Co do czerwienia – w zeszłym roku moje matki czerwiły bardzo długo. Z wyjątkiem Asty, która nagle przestała, jakby stwierdziła, że czas się szykować do zimy. Spodziewałem się, że jako pszczoła środkowoeuropejska będzie złośliwa, ale pomyliłem się – to łagodna pszczoła. Naprawdę szybko odbudowuje węze – to najlepsza fabryka wosku w pasiece. Zjadła też najwięcej syropu ze wszystkich rodzin.
Włoszka – dobrze czerwi, choć mam wrażenie, że mniej intensywnie niż Buckfast. Łagodna, mało kituje. Nie wymaga pobudzania do czerwienia późnym latem. Niczego złego o niej nie napiszę.
Primorska – w odkładach ma podobne cechy co włoszka.
AB – tutaj mieszane uczucia. Trafiają się matki świetne i kiepskie, rojliwe i nierojliwe, dobrze czerwiące i słabo. Zostawiają we mnie najwięcej żądeł. Są najbardziej pracochłonne. Używają stosunkowo dużo kitu. Należy ją pobudzać do czerwienia w sierpniu. Przy tych wszystkich wadach najlepsza rodzina do tej pory w pasiece to właśnie AB.
Wszystkie odkłady dobrze przezimowały, mają wciąż duże zapasy pokarmu, przyda się jak wiosna ruszy na dobre. U jednej z włoszek okolica wylotka powalana kałem. Która z tych linii jest najlepsza? Tego nie wiem. Mam nadzieję, że się dowiem pod koniec tego sezonu. Wtedy będzie właściwy czas na ocenę i wnioski. Kusi mnie jeszcze kiedyś wypróbować którąś z pszczół kaukaskich od Cegiełki :).
Tadeusz Bielawski
Kopiowanie i wykorzystywanie możliwe za podaniem autora.
